*
Wyszłam ze studia najpopularniejszej stacji radiowej z Londynie, ba w Anglii ze świadomością prowadzenia audycji muzycznej. Pokierowałam się w stronę Stamford Bridge pytając parę razy ludzi o drogę.
-Dzień dobry, czy jest możliwość zakupienia biletu na mecz, który odbędzie się jutro ?- Zapytałam kasjera.
-Zależy w jakiej cenie- odpowiedział nie patrząc na mnie.
-Wczoraj przyjechałam do miasta i nie orientuję się w cenach biletów- odpowiedziałam i wtedy usłyszałam kilkanaście ofert.
*
Ze świadomością pracy, czyli w zasadzie samodzielnego zabezpieczenia finansowego, pójściem na jutrzejszy mecz The Blues i brakiem mieszkania ruszyłam w stronę akademików. Byłam zła, ale jednocześnie podekscytowana. Nie mogłam uwierzyć, że administracja mogła popełnić tak potężny błąd ! Zrezygnowałam z mojego dotychczasowego życia, żeby przyjechać na studia, a tu nagle niespodzianka ! Nie przyjęli mnie, grr... Byłam wściekła. Wybrałam numer Mesuta.
-Czego, młoda ?- Zapytał żartobliwym tonem.
-Zadzwoniłam powiedzieć, że mam pracę, muszę znaleźć mieszkanie i idę jutro na mecz Chealsa- pochwaliłam się chłopakowi.
-Cieszę się, parampampam... Jak chcesz to mogę Ci załatwić mieszkanie na parę nocy. Zadzwonię do Fernando, a on na pewno coś Ci znajdzie, okay ?- Zapytał piłkarz.
-Dzięki Mesut, przytuliłaby, Cię teraz, ale nie mam jak- podziękowałam mu.
-Dobra, zadzwonię jak wszystko z nim uzgodnię, dobrze ?- Zapytał i nie czekając na odpowiedź rozłączył się. Do tego po prostu było trzeba się przyzwyczaić. Poszłam do mojego "pokoju" i zaczęłam się pakować.
-Dzięki, że zgodziłeś się mnie przenocować parę nocy- podziękowałam piłkarzowi.
-Nie ma problemu, to pokój w który będziesz spać, tam jest łazienka, a tam kuchnia. No to chyba na tyle. Muszę lecieć, pa- powiedział i uśmiechnął się po czym wybiegł zamykając za sobą drzwi.
Weszłam do pokoju i dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że jestem tu zupełnie sama, sama w wielkim mieście. Tak bardzo tęskniłam za przyjacielem...
