piątek, 5 lipca 2013

Prolog

-Nie jestem pewna czy powinnam jechać, rozumiesz, prawda ?- Zapytałam i spojrzałam na Mesuta.
-Fran, przecież o tym marzysz ! Taka szansa zdarza się raz na milion, jestem z Ciebie dumny. Musisz pojechać do Londynu, po prostu musisz- odpowiedział i pocałował mnie w czoło. 
-Dzięki, Mesut. Jednak szkoda będzie mi to wszystko zostawić, tak mówię również o Tobie- powiedziałam, a on mocno mnie przytulił.  Nagle mój telefon zaczął dzwonić, szybko zerwałam się na równe nogi.
-To Max, muszę odebrać- wyjaśniłam i odebrałam.- Halo ?
-To ja, Max. Gdzie jesteś ?- Zapytał szybko.
-Z Mesutem, zaraz będę w domu, narka- rzuciłam i rozłączyłam się. 
-Muszę lecieć, Max obiecał mi jakąś niespodziankę. Do zobaczenia, jutro na lotnisku- pożegnałam piłkarza i cmoknęłam go w policzek. Nie mogłam uwierzyć, że najprawdopodobniej widziałam mojego przyjaciela ostatni.

-Max, o co cho... ?- Rzuciłam wchodząc do domu. 
-Tęskniłem za Tobą, nie możesz wyjechać- powiedział mocno mnie do siebie tuląc. Po chwili dałam radę wyswobodzić się z  objęć.
-Max, spokojnie. Niedługo wrócę, przynajmniej spróbuję. Dla mnie to też trudne, proszę nie czyń tego wyjazdu jeszcze trudniejszym- odpowiedziałam i zamknęłam się w pokoju.  Usiadłam pod drzwiami i zaczęłam płakać. Kochałam Max'a za to, że nigdy nie naciskał, że nigdy na siłę nie próbował ze mną niczego załatwić. 


Rano obudził mnie budzik, który wygrywał  jakąś metalową piosenkę, nigdy nie mogłam zapamiętać tytułu. Szybko wyjęłam z szafy ubrania i przebrałam się w  toalecie. 
-Gotowa ?- Usłyszałam głos, bez słowa wyszłam, a Max zawiózł mnie na lotnisko.

----
Mam nadzieję, że prolog was nie zawiódł. Na razie tyle, nie wiem kiedy zacznę regularnie dodawać posty ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz