-Co o tym sądzisz ?- Zapytałam pokazując się koleżance.
-Bierzemy !- Powiedziała, a ja się uśmiechnęłam i spojrzałam na metkę.- Nie, nie mam tyle kasy- zapewniłam koleżankę.
-To zapłacimy po połowie- odpowiedziała beztrosko.
*
-Zaraz dojdę, tylko odbiorę- zapewniłam Marthę przed jakimś domem i odebrałam telefon.- Tak, Mesut ?
-Siema mała, co tam ?- Zapytał beztrosko.
-Właśnie stoję przed domem w którym odbywa się epicka impreza, a ty ?- Zapytałam z uśmiechem.
-Siedzę i zatruwam Cie życie. Teraz serio, jak minął Ci lot ?- Zapytał całkiem poważnie.
-Dobrze, nawet nie wiedziałam, że nie mam choroby lokomocyjnej. Byłam na zakupach z Marthą i kupiłam świetną sukienkę, później prześlę Ci zdjęcie- obiecałam chłopakowi.
-Dobra mała, obiecaj, że zadzwonisz jutro po zajęciach- poprosił piłkarz.
-Albo jak wstanę. Szkołę zaczynam dopiero w poniedziałek, ale masz rację. Jutro muszę załatwić masę rzeczy, znaleźć pracę i ogarnąć wszystkie sprawy związane z uczelnią. To by było na tyle, do jutra- rozłączyłam się i ruszyłam w stronę willi.
-Tu jesteś, chodź przedstawię Cię paru osobom- znikąd pojawiła się Martha i porwała mnie w tłum.
*
Tłum się przerzedzał, impreza ewidentnie się kończyła. Martha przedstawiła mi chyba z milion osób, a ja nie zapamiętałam żadnej z nich. Kilku chłopaków zapraszało mnie do tańca, oczywiście się zgadzałam. Od paru minut sączyłam whisky z lodem, nagle poczułam na ramieniu czyjąś dłoń.
-Martha, piję, nie widzisz ? Zaraz skończę- wyjaśniłam nie oglądając się za siebie.
-Nie Martha, zabieram Cię do akademika- usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam się i zobaczyłam czyjąś twarz, zemdlałam...
*
Rano obudziłam się nie pamiętając jak wyszłam z imprezy otworzyłam oczy i ku swojemu zdziwieniu nie byłam nawet w swoim pokoju. Na krześle siedział Greg i smsował.
-Przepraszam, ale co ja tu właściwie robię ?- Zapytałam chłopaka siadając na łóżku.
-Zabrałem Cię z imprezy, zemdlałaś, a Twoja koleżanka dawno pojechała do chłopaka. Nie musisz dziękować. Mieszkasz w akademiku obok, mam Cię odprowadzić czy dasz sobie radę ?- zapytał kpiąco. Wstałam, ubrałam buty i się przewróciłam. Szybko wstałam i wzięłam szpilki w ręce przy drzwiach podziękowałam za "opiekę" i wyszłam. Ten chłopak zaczął działać mi na nerwy.
*
-Dzięki, że mnie zostawiłaś- powiedziałam do Marthy wchodząc do pokoju.
-Ale sobie poradziłaś, prawda ?- Zapytała beztrosko.
-Nie ważne, wiesz może jak dojść na Stamford Bride ?- Zapytałam koleżankę, która spędziła tu całe życie.
-Jasne, że wiem. Pokażę Ci, to po drodze do stacji radiowej. Mówiłaś, że marzysz o własnej audycji, tak się składa, że akurat kogoś szukają, a że to stacja mojej Cioci pracę masz jak w Banku. Okay zaraz wszystko ogarniemy, ale najpierw musisz się przebrać !- Krzyknęła Martha i popędziła w stronę mojej walizki, głośno wypuściłam powietrze i ruszyłam za nią
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz